30 października 2026
Whp Whp Blog Podróżniczy
Kościół Agios Nikolaos na nabrzeżu miasta Zakinthos
Wyspy jońskie

Miasto Zakinthos

Stolica Zakinthos wygląda jak wenecka pocztówka, choć powstała od nowa po 1953 roku. Wystarczy pół dnia, by obejść plac Solomosa, nabrzeże, kościół świętego Dionizego i wejść na wzgórze z zamkiem.

Zakinthos 8 min czytania Aktualizacja: 6 lipca 2026

Redakcja Blogu Podróżniczego · pierwsza wersja 28 lipca 2024

Kto przypływa promem z Kyllini, widzi najpierw półkole domów nad wodą, a nad nimi zielone wzgórze z murami zamku. MIASTO ZAKINTHOS, stolica wyspy i zarazem jej największy ośrodek, rozłożyło się wzdłuż szerokiej zatoki na wschodnim brzegu. Wygląda starannie i jednolicie, jak miasto z jednego projektu, co jest zresztą prawdą: niemal wszystko, co tu stoi, zbudowano po sierpniu 1953 roku.

Na pierwszy rzut oka miejsce nie robi tak silnego wrażenia jak Kerkira czy Wenecja, od których wzięło wzór. Brakuje mu patyny i wąskich krętych zaułków. Za to ma ludzką skalę, gwar nabrzeża, arkady, w których zawsze znajdzie się cień, i dość ciekawych muzeów, żeby wypełnić przedpołudnie. Wieczorem, gdy zapalają się światła nad zatoką, a na placu zbiera się młodzież z całej wyspy, przestaje się myśleć o rekonstrukcji.

Poniżej opisujemy miasto w kolejności zwykłego spaceru: od portu przez plac Solomosa, kościół i muzea na wzgórze Bochali, a na koniec dwie kwestie praktyczne, czyli jedzenie i dojazd. Ogólny obraz wyspy znajdziesz na stronie Zakinthos – wyspa.

Port i nabrzeże

Spacer najlepiej zacząć od wody. Szeroka promenada, zwana tutaj Strata Marina, ciągnie się wzdłuż portu przez całe miasto. Przy kei cumują promy z Kyllini, rybackie łodzie i jachty, a między nimi kursują statki wycieczkowe do zatoki Laganas i Błękitnych Grot. Po stronie lądu stoją niskie kamienice z balkonami i arkadami, na parterach mieszczą się kawiarnie, sklepy z pamiątkami i tawerny.

Ruch na nabrzeżu ma swój rytm. Rano załatwia się tu sprawy urzędowe i kupuje świeże ryby, w południe nikt nie wychodzi z cienia, po szóstej miasto się budzi, a o dziewiątej wszystkie stoliki są zajęte. Jeśli nie lubisz tłoku, zjedz wcześniej albo schowaj się w jednej z równoległych uliczek, gdzie ceny i hałas spadają o połowę. Zaglądaj do sklepów z lokalnymi wyrobami: nugat mandolato, oliwa, miód, a także wino Verdea w małych butelkach to praktyczne i niewielkie pamiątki.

Od północnej strony nabrzeże przechodzi w skalisty cypel z plażą miejską, bardziej nadającą się do spaceru niż do kąpieli. Prawdziwe plaże leżą kilka kilometrów dalej, w Argassi i w Tsilivi.

Plac Solomosa

Serce miasta bije na placu Solomosa, otwartym ku zatoce. Nosi imię Dionysiosa Solomosa, urodzonego tu w 1798 roku poety, który napisał „Hymn do wolności”. Jego pierwsze strofy stały się potem tekstem hymnu narodowego Grecji, a on sam jest uznawany za narodowego poetę. Pomnik w centrum placu przypomina o tym tak dobitnie, że trudno go nie zauważyć.

Plac otaczają budynki o jednolitych fasadach: urzędy, banki, hotele, a na rogu duży gmach, w którym mieści się Muzeum Solomosa i wielkich ludzi Zakinthos. Zbiory obejmują pamiątki rodzinne poety, portrety, rękopisy i wyposażenie salonów dawnych arystokratów, a także groby Solomosa i Andreasa Kalvosa, drugiego wielkiego poety z wyspy, sprowadzone tu z zagranicy. Przy okazji dowiesz się, że Zakinthos wydała nieproporcjonalnie wielu literatów i muzyków jak na swój rozmiar. Szersze tło znajdziesz w biogramie poety.

Po zachodniej stronie placu biegnie główna ulica handlowa, wąska i pełna sklepów, a pod arkadami przesuwa się falami tłum wieczornych spacerowiczów. Z placu niedaleko jest do Muzeum Bizantyńskiego, więc obie atrakcje łatwo połączyć w jeden spacer.

Agios Dionisios

Patronem wyspy jest święty Dionizy, arcybiskup Eginy, który w XVI wieku osiadł na Zakinthos i zmarł tu w 1622 roku. Jego imię nosi dość duża świątynia, wzniesiona w latach 1925–1948 w pobliżu portu. Kościół przetrwał trzęsienie ziemi w ograniczonej formie, bo wnętrze częściowo uległo zniszczeniu, a po 1953 roku dokonano rekonstrukcji.

Wnętrze jest bogato zdobione: freski, srebrne lampy, ikony. W osobnej kaplicy stoi srebrna trumna z relikwiami świętego, wokół której zawsze kręcą się wierni. Dionizy jest czczony szczególnie mocno, a jego święto obchodzone jest dwa razy w roku, w dniu śmierci, 17 grudnia, i w sierpniu, w rocznicę przeniesienia relikwii. W tych dniach ulicami miasta przechodzą procesje, a na placu rozbrzmiewa orkiestra.

Przy wejściu do kościoła obowiązuje zakaz noszenia odsłoniętych ramion i krótkich spodenek. Jeśli zapomnisz, przy drzwiach leżą chusty, ale lepiej przygotować się wcześniej. W środku zachowaj ciszę, a fotografowanie zostaw na zewnątrz, gdzie wieża z czerwonym dachem tworzy ładny kadr.

Muzea

Wybór muzeów jest zaskakująco dobry jak na miasto tej wielkości. Poza wspomnianym muzeum Solomosa warto odwiedzić Muzeum Bizantyńskie. Mieści się w nowoczesnym budynku, a jego zbiory pochodzą w dużej mierze z kościołów zniszczonych w 1953 roku. Zobaczysz tu ikony ze szkoły kreteńskiej i heptanezyjskiej, freski ocalone ze ścian, rzeźbione ikonostasy i drobne przedmioty liturgiczne. Zakinthos była bowiem w XVII i XVIII wieku ośrodkiem, do którego przybywali malarze uciekający z Krety po zdobyciu jej przez Turków.

Muzeum nie jest duże, ale daje obraz sztuki, która wyrosła na styku bizantyjskiej tradycji i weneckiego Renesansu. Ikony zyskują tu zachodni realizm, a postaci świętych mają miękkie, malarskie twarze. Wiele zbiorów dopełniają fotografie sprzed trzęsienia ziemi, na których widać arkady, nieistniejące już kościoły i długi rząd domów nad zatoką.

Szczegółowe godziny otwarcia zmieniają się z sezonu na sezon, dlatego przed wyjściem sprawdź je w informacji turystycznej lub na stronie Ministerstwa Kultury, odysseus.culture.gr.

Wzgórze Bochali

Z południowej części miasta serpentyny prowadzą na wzgórze Bochali, wznoszące się około 150 metrów nad poziomem morza. Na szczycie stoją pozostałości weneckiego zamku, zbudowanego w XV i XVI wieku na miejscu starożytnej akropoli. Mury obejmują duży teren, w którym rosną sosny, a ruiny dawnych koszar i cystern przypominają, że twierdza miała służyć nie tylko obronie, lecz także jako schronienie dla ludności.

Zamek został poważnie uszkodzony w 1953 roku, jednak część murów przetrwała, a dostępne obecnie fragmenty można zwiedzać za niewielką opłatą. Kto lubi spacerować wśród ruin, znajdzie tu dużo miejsca i ciszy, a z baszty roztacza się widok na całą zatokę, miasto i, przy dobrej pogodzie, wzgórza Peloponezu. Za Bochali zaczyna się też dzielnica willowa, z której po zachodzie słońca widać w dole długi łańcuch świateł nabrzeża.

Na wzgórze można wejść pieszo ze starej części miasta, ale podejście jest strome, więc w upał lepiej pojechać taksówką lub własnym samochodem. Na górze niewiele jest cienia, a jedyny kiosk bywa zamknięty, dlatego zabierz wodę.

Miasto przed i po trzęsieniu ziemi

Wenecjanie zbudowali miasto u stóp zamkowego wzgórza w XVI wieku, a przez kolejne stulecia rozrastało się ono w stronę morza. Przed 1953 rokiem słynęło z kamiennych pałaców arystokracji, teatru San Giacomo, którego wzorem była mediolańska La Scala, i licznych kościołów. Cała ta zabudowa legła w gruzach w ciągu kilku dni sierpnia, a pożar dokończył zniszczeń. Ocalały nieliczne budynki, głównie na obrzeżach.

Odbudowa trwała wiele lat i nie była łatwa. Zdecydowano się na zachowanie dawnego układu ulic i placu, ale z użyciem żelbetu, który lepiej znosi wstrząsy. Fasady wykończono kamieniem i kolorowym tynkiem, a pasaże arkadowe, typowe dla miast weneckich, uzupełniono w całym śródmieściu. Dzięki temu dzisiejsze miasto nie jest betonową płytą, lecz zachowało swój klimat.

Kto ma ochotę poznać dawny wygląd, powinien poszukać fotografii w muzeach lub na stałych wystawach w bibliotece i ratuszu. Nie brakuje też opowieści starszych mieszkańców, którzy pamiętają dzień, gdy ich dom zniknął. Warto je usłyszeć, jeśli trafisz na rozmowę w tawernie. Część osób wyemigrowała wtedy do Stanów Zjednoczonych lub Australii, a ich potomkowie wciąż wracają na wyspę w sierpniu, na święto Dionizego.

Spacer wzdłuż zatoki na południe

Jeżeli po obiedzie masz dość ruin i muzeów, wsiądź w autobus albo samochód i jedź na południe, wzdłuż zatoki. Po kilku kilometrach dojedziesz do Argassi, dawnej wsi rybackiej, dziś kurortu z długą, wąską plażą pod stokiem góry Skopos. Plaża jest nierówna, ale woda czysta, a wieczorem widać stąd światła miasta po drugiej stronie zatoki. Na samym szczycie góry stoi niewielki klasztor Panagia Skopiotissa, z którego widać nieco więcej, niż można się spodziewać.

W drugą stronę, na północ, leży Tsilivi, szeroka plaża z piaszczystym dnem, obstawiona leżakami i barami. Nie jest to miejsce dla osób szukających samotności, ale dla rodzin z dziećmi sprawdza się dobrze. Woda jest tam łagodna, a zejście do morza płytkie.

Dalsze plaże, w tym te w zatoce Laganas i na półwyspie Vassiliko, opisaliśmy na stronie o plażach od Vassiliko po Laganas.

Jedzenie i wieczór w mieście

Kuchnia stołeczna jest dokładnie taka, jaką opisano na stronie o wyspie: nieco włoska, oliwna, pomidorowa. Zamów kiełbaski, sałatkę z kaparami, rybę w sosie pomidorowym, a do tego karafkę wina domowego. Na deser, jeśli starczy miejsca, dostaniesz mandolato lub lody podawane w kawiarniach pod arkadami.

Lepsze bywają miejsca, w których kelner mówi głośno po grecku, a menu nie ma zdjęć. W bocznych uliczkach znajdziesz małe ouzerie, w których serwuje się drobne przekąski do szklaneczki ouzo, a rachunek nie zwala z nóg. Po jedzeniu większość mieszkańców spaceruje, siada na placu albo idzie na lody. Tradycja wieczornych serenad, „kantades”, jest podtrzymywana, szczególnie w sezonie i w okolicach świąt, więc być może usłyszysz coś więcej niż muzykę z głośników.

Jeśli nocujesz poza stolicą, przyjedź tu na kolację, a po niej wracaj bez pośpiechu. Dojazd z Laganas czy Argassi zajmuje kilkanaście minut, a miasto warte jest wieczornej wizyty.

Dojazd i okolice

Port promowy jest w centrum, więc wysiadasz prosto w środku miasta. Lotnisko leży na południu, przy wybrzeżu, w odległości kilku kilometrów, a dojazd taksówką jest szybki. Autobusy dalekobieżne odjeżdżają z dworca przy niewielkim placu na obrzeżach śródmieścia i łączą stolicę z kurortami, ale tylko w ograniczonej liczbie kursów. Jeżeli planujesz wypady w głąb wyspy, rozważ wypożyczenie samochodu na jeden lub dwa dni.

Z miasta łatwo ruszyć w trzy strony. Na północ prowadzi droga przez Tsilivi do Alikes i dalej w góry, opisana na stronie o północnej części wyspy. Na południe biegnie szosa do Argassi, Kalamaki i zatoki Laganas, a jeszcze dalej do Vassiliko. Na zachód droga wspina się przez równinę do wsi Maherado i Keri, z wieczornymi widokami na zachód słońca.

Nie zostawiaj miasta w planie tylko na jeden wieczór. Najlepiej przyjść do niego dwa razy: raz rano, kiedy ulice są jeszcze puste i pachną kawą, i raz wieczorem, gdy plac Solomosa wypełnia się ludźmi. To dwa różne miasta i oba warto zobaczyć.

Żółw Caretta caretta w wodach Zakinthos
Żółw Caretta caretta w wodach Zakinthos. Fot. Alexey Seleznev / Wikimedia Commons, CC BY 3.0

Zdjęcie główne: Kościół Agios Nikolaos na nabrzeżu miasta Zakinthos. Fot. Herbert wie / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Co zobaczyć

Plac Solomosa

Główny plac miasta, otwarty ku morzu, z pomnikiem poety i muzeum jego imienia. Wokół biegną arkady, pod którymi wieczorem siada pół miasta, a drugie pół przechodzi z psem.

Kościół Agios Dionisios

Duża, nowsza świątynia nad portem, poświęcona patronowi wyspy. W srebrnym relikwiarzu przechowuje się szczątki świętego, a jego dzień obchodzi się dwa razy w roku.

Muzeum Solomosa i wielkich ludzi Zakinthos

Zbiór pamiątek po poecie i innych znanych mieszkańcach wyspy, w tym grobowce. To najlepsze miejsce, by zrozumieć, jak ważna dla Greków jest ta niewielka wyspa.

Muzeum Bizantyńskie

Kolekcja ikon, fresków i rzeźb uratowanych z kościołów zniszczonych w 1953 roku. Ciekawa także jako opowieść o tym, ile udało się ocalić z katastrofy.

Wzgórze Bochali i zamek

Weneckie kastro na szczycie wzgórza nad miastem, z rozległym widokiem na zatokę i nabrzeże. Z murów widać cały kształt miasta i góry Peloponezu.

Nabrzeże i port

Szeroka promenada z tawernami, przystań promów i łodzi wycieczkowych, a przy niej wąskie uliczki ze sklepami pełnymi nugatu, oliwy i ręcznych wyrobów.

Praktyczne wskazówki

  • Miasto jest płaskie i zwarte, więc wszystko poza wzgórzem Bochali obejdziesz na piechotę w dwie, trzy godziny.
  • Do zamku najlepiej wybrać się późnym popołudniem, gdy upał słabnie, a światło nad zatoką robi się łagodne.
  • Parkowanie w centrum jest trudne, więc samochód zostaw przy nabrzeżu lub na wyznaczonym parkingu i dalej idź pieszo.
  • Muzea często zamyka się wcześnie, dlatego zwiedzanie wnętrz zaplanuj na przedpołudnie.
  • W kościołach obowiązuje strój zakrywający ramiona i kolana, nawet gdy wchodzisz tylko na chwilę.

Najczęstsze pytania

Ile czasu potrzeba na zwiedzenie miasta Zakinthos?

Samo miasto da się obejść w pół dnia: plac Solomosa, nabrzeże, kościół Agios Dionisios i jedno z muzeów. Jeśli dodasz zamek na wzgórzu Bochali i kolację nad zatoką, wyjdzie pełny dzień, ale nie męczący. Do miasta wraca się chętnie wieczorem po plażach.

Czy miasto ucierpiało podczas trzęsienia ziemi w 1953 roku?

Tak, niemal cała zabudowa została zniszczona wstrząsami i pożarem. Odbudowano ją według dawnego układu ulic, z arkadami i niskimi budynkami, co nadaje miastu spójny, choć trochę zbyt gładki wygląd. Prawdziwe ruiny dawnego miasta oglądasz głównie na starych fotografiach.

Gdzie najlepiej zjeść w stolicy Zakinthos?

Najwięcej tawern jest przy nabrzeżu i wokół placu Solomosa, ale lepsze, tańsze i mniej turystyczne bywają lokale w bocznych uliczkach. Zapytaj o dania lokalne: kiełbaski, królika, ryby w sosie pomidorowym i nugat mandolato. Wieczorem warto zarezerwować stolik.

Planujesz trasę: Zakinthos

Zobacz, co jeszcze warto odwiedzić w okolicy

Przewodnik po Zakinthos