30 października 2026
Whp Whp Blog Podróżniczy
Wybrzeże w Benitses na Korfu

Wyspy jońskie / Korfu

Wybrzeże wschodnie od Benitses po Messongi

Pas wybrzeża na południe od Kerkiry był pierwszym zapleczem turystycznym Korfu. Między Peramą a Messongi znajdziesz stare kurorty, rzymskie łaźnie, żwirowe plaże i cichsze wioski nad morzem.

8 min · 24 września 2026

Redakcja Blogu Podróżniczego · pierwsza wersja 9 sierpnia 2012

Jadąc z KERKIRY na południe, zostawia się za sobą lotnisko, wąski pas lądu przy Kanoni i wjeżdża w odcinek wybrzeża, który przez dziesięciolecia był dla Korfu tym, czym dla innych wysp bywa pierwszy rząd domów nad plażą. Od Perama po Messongi ciągnie się około piętnastu kilometrów gór opadających do wody, gajów oliwnych i niewielkich zatok, w których osiedlili się najpierw rybacy, potem hotelarze, a w końcu ci, którzy tylko przejeżdżali i zostali. Nie ma tu wielkiej scenerii, jak na zachodzie wyspy, jest za to coś, co w przewodnikach nazywa się „codziennym życiem”: szkoły, kościółki, piekarnie i autobus, który przyjeżdża tylko wtedy, gdy chce.

Na całej trasie droga biegnie głównie tuż nad brzegiem, niekiedy odchodzi nieco w głąb lądu, żeby ominąć niedostępną skałę, i znów wraca do morza. Po lewej stronie, patrząc na południe, widać prawie zawsze cieśninę i dalekie, szare góry Albanii. Po prawej stoją wzgórza, wśród których wyróżnia się masyw AGIOI DEKA, czyli Dziesięciu Świętych, kryjący pod sobą cały szereg wiosek. Całość można zwiedzić w jeden dzień z samochodem albo w trzy z autobusem i plecakiem, a wiele osób wybiera na tym odcinku bazę i stąd rusza na wycieczki po wyspie.

Pod względem plaż jest to wybrzeże żwirowo-kamieniste, ze stosunkowo głębokim dnem tuż przy brzegu. Nie dla wszystkich jest to wada, bo woda pozostaje przejrzysta nawet w pełni sezonu, ale piaskowych wydm tu nie ma, te znajdziesz dopiero na zachodnim wybrzeżu i na południu wyspy.

Perama i okolice lotniska

PERAMA leży kilka kilometrów od centrum Kerkiry, tuż pod wzgórzami Gastouri, na które wchodzi się do pałacu Achillion. Jest to dawna osada rybacka, a nazwa oznacza dosłownie „przejście”, bo stąd dawniej przeprawiano się łodziami przez zatokę. Dziś wieś przecina ruchliwa droga, a nad głowami przelatują samoloty podchodzące do lądowania, jednak wystarczy zejść kilkadziesiąt metrów nad wodę, by zrobiło się spokojniej. Z brzegu widać wąski przesmyk Kanoni i biały klasztor Vlacherna, a w pogodny dzień również Pondikonisi.

Ta okolica jest dobrym punktem wypadowym dla tych, którzy chcą zobaczyć Kerkirę i jej bliższe atrakcje, nie nocując w samym mieście. Do pałacu Achillion idzie się stąd pieszo, w górę zalesionym zboczem, co zajmuje około godziny, albo jedzie się autobusem. W samej Peramie jest niewiele do oglądania, ale mieszkają tu ludzie, którzy chętnie opowiedzą o czasach, gdy lotnisko było jeszcze trawiastym pasem, a cała zatoka służyła za parking dla łodzi.

Dalej na południe droga prowadzi przez niewielki cypel z kilkoma kamienistymi zatoczkami, aż do pierwszej większej miejscowości na trasie.

Benitses

BENITSES to najstarszy kurort na Korfu. Zanim na wyspę przyjechały pierwsze grupy turystów, była tu wioska rybacka, port i miejsce, gdzie na brzeg przywożono drewno i oliwę. Rozwój turystyki przyniósł hotele i bary, ale stare jądro nadal istnieje. Dolna część miejscowości ma wąski deptak nad małym portem i rząd tawern, a wyżej, w ANO BENITSES, ukryte są uliczki z kamiennymi domami i winnicami.

Najciekawszym zabytkiem są pozostałości rzymskich łaźni z II wieku naszej ery, odkryte w środku wsi. Nie jest to wielki kompleks, ale w tym miejscu nietrudno zobaczyć, że Korfu było częścią świata rzymskiego dużo wcześniej, zanim zaczęli tu rządzić Wenecjanie. W Benitses działa również niewielkie muzeum muszli, które lubią dzieci i miłośnicy morskiej przyrody. Od strony wzgórza przez wieś przepływa strumień zasilany źródłami z gór, co zawsze było tu cenione, bo wody w okolicy nie brakuje nawet w czerwcu.

W pobliżu wsi rośnie wiele cyprysów i drzew oliwnych, które tworzą charakterystyczny pejzaż: zielony, ciemny, spokojny, z błękitną plamą morza w prześwitach. Wielu wędrowców zaczyna właśnie stąd wejście na górę Agioi Deka, o której piszemy niżej.

Agioi Deka

Masyw AGIOI DEKA ma około 576 metrów wysokości i jest najwyższym punktem tej części wyspy. Niewielka wieś o tej samej nazwie leży po zachodniej stronie, a szlaki prowadzą ku niej od Benitses przez gaje oliwne i kamieniste ścieżki. Wspinaczka nie jest technicznie trudna, ale długa i często słoneczna. Na górze widok obejmuje Kerkirę, cieśninę, półwysep Kanoni i cały południowy odcinek wschodniego brzegu. W wyjątkowo czystym powietrzu widać stąd także szczyty na stałym lądzie.

Jeśli wolisz zostać w dolinie, dojedź do wsi drogą z Benitses i zatrzymaj się na kawę w jednej z kafejek na placu. Kościół w Agioi Deka przypomina, że nazwa pochodzi od dziesięciu świętych męczenników z Krety, których według tradycji czczono w tej okolicy już od wieków.

Moraitika

MORAITIKA zaczyna się niemal tam, gdzie kończą się zabudowania Benitses, i ciągnie się wzdłuż długiej plaży z drobnego żwiru, dość szerokiej, by pomieścić zarówno parasole, jak i skromne wypożyczalnie łodzi. Jest to jedna z bardziej rodzinnych miejscowości na wschodzie, z płytką wodą przy brzegu i łagodnym wejściem. Dla porządku dodajmy, że nie jest to miejsce dla poszukiwaczy dzikich zatok, ale za to wygodne i bezpieczne, bo wszędzie jest blisko do sklepu, piekarni i apteki.

Wyżej, w głębi lądu, leży stara wieś, do której biegną krótkie, strome uliczki. Tutaj zachował się dawny układ zabudowy, ze skromnymi domami oliwiarzy i niewielkimi kościółkami, w których dzwony nadal odzywają się o określonych godzinach. Mieszkańcy zajmują się głównie wynajmem pokoi i uprawą oliwek, a wieczorem można zobaczyć, jak starsze panie siedzą na krzesłach przed domami i komentują przechodniów.

Sąsiedztwo Moraitiki i Messongi sprawia, że w sezonie obie miejscowości zlewają się w jeden długi pas zabudowy. Różnicę widać dopiero wtedy, gdy zejdzie się z głównej drogi na boczne ścieżki przy morzu.

Messongi i Boukari

MESSONGI, zwane też Mesongi, powstało przy ujściu rzeczki o tej samej nazwie, która niesie do morza wodę z południowych wzgórz. Plaża jest tu szeroka, ze stopniowym zejściem do wody, i nieco bardziej piaszczysta niż w Moraitice. Przy ujściu rzeki bywa spokojniej i płyciej, co doceniają rodziny z małymi dziećmi. W okolicy znajdują się niewielkie pola, ogrody i gospodarstwa, jakich nie spotkasz bliżej Kerkiry, bo tam ziemia dawno zamieniła się w parcele pod hotele.

Dalej na południe droga prowadzi do BOUKARI, małej osady rybackiej, której cała atrakcja polega na tym, że nic się tu nie zmienia. Kilka tawern stoi tuż nad kamiennym nabrzeżem, łodzie kołyszą się przy brzegu, a menu zależy od tego, co tego dnia złowiono. Nie szukaj tu rozbudowanych kart, bo ich zwyczajnie nie ma. Wpływ na kuchnię ma morze, a kelnerzy często znają gości z imienia już od poprzednich lat.

Jeśli masz czas, kontynuuj podróż w stronę południowej części wyspy, gdzie krajobraz się zmienia: płaszczyzny porośnięte winoroślą, solniska koło Lefkimi i długie plaże z wydmami.

Oliwki, wieś i trochę historii

Gaje oliwne, które pokrywają zbocza nad tym wybrzeżem, to dzieło Wenecjan. Republika św. Marka płaciła za każde posadzone drzewo, ponieważ oliwa była dla niej towarem eksportowym, a Korfu miało stać się jednym z jej głównych dostawców. Dzięki tej polityce wyspa ma dziś miliony drzew, wiele z nich ma kilkaset lat, a ich powykręcane, srebrzyste pnie tworzą krajobraz zupełnie inny niż suche, kamieniste zbocza Cyklad. Zbiory trwają zimą, a siatki rozciągnięte pod drzewami to w listopadzie i grudniu zwyczajny widok.

Wiele z wiosek ukrytych w głębi lądu, nad Moraitiką i Messongi, zachowało dawny układ: kościół z dzwonnicą, plac z kilkoma platanami, kamienne domy z drewnianymi okiennicami. Nie ma tu atrakcji w sensie dosłownym, ale spacer w górę zboczem pozwala zobaczyć, jak wyglądało Korfu, zanim wybrzeże zabudowano pensjonatami. Zwłaszcza w godzinach popołudniowej sjesty panuje tu cisza, przerywana najwyżej szczekaniem psa albo odległym głosem radia.

Nie zapominaj też o drobiazgach, które sprawiają, że miejsce ma charakter. W wielu wsiach działają jeszcze tłocznie oliwy i małe warsztaty, w których robi się mydło, świece czy ozdoby z drewna oliwnego. Takie pamiątki są trwalsze i ciekawsze niż plastikowe magnesy z portu, a przy okazji wspierają lokalnych rzemieślników. Pytaj o oliwę z pierwszego tłoczenia, o miód tymiankowy i o likier z kumkwatów, owocu, który w Grecji uprawia się prawie wyłącznie na Korfu.

Dla osób zainteresowanych przyrodą trasa ma jeszcze jeden atut: wiosną wzgórza pokrywają się dzikimi kwiatami, a nad strumieniami śpiewają słowiki. Wędrówka brzegiem, między jedną a drugą wsią, bywa więc przyjemniejsza niż jazda autem. Wystarczy trochę czasu i wygodne buty, żeby poczuć, że to wybrzeże ma swoją własną, spokojną opowieść, choć nikt jej głośno nie opowiada.

Jak zwiedzać to wybrzeże

Najprostszy sposób to wynająć samochód lub skuter na dzień albo dwa i potraktować trasę jako spokojne wprowadzenie do wyspy. Droga wzdłuż brzegu jest dobrze oznakowana, ale w sezonie ruch zwalnia przy wjazdach do miejscowości, dlatego opłaca się wyjechać rano. Dla osób bez własnego transportu pozostają autobusy regionalne, które zatrzymują się w większości wsi i pozwalają na wysiadanie w dowolnym miejscu, jeśli tylko wcześniej uprzedzi się kierowcę.

Szlaki piesze prowadzą od wybrzeża w górę, ku wioskom takim jak Agioi Deka, a część z nich należy do długodystansowego Szlaku Korfu, który przecina wyspę z południa na północ. Nie wszystkie ścieżki są dobrze oznaczone, więc zabierz ze sobą mapę i naładowany telefon. Wskazówka dla uważnych: tablice często zapowiadają odległość w kilometrach, ale nie mówią nic o nachyleniu.

Co zjeść i gdzie odpocząć

Kuchnia wschodniego wybrzeża jest przede wszystkim rybna, ale nie brak też dań lądowych: pastitsady, mięsa z rusztu, sałatki z lokalną oliwą i kozim serem. Z napojów warto spróbować wina z okolic Lefkimi i likieru z kumkwatów, a kto lubi słodycze, niech zapyta o miejscowe marmolady. Jeśli odwiedzasz wyspę poza szczytem lata, wiele tawern jest już zamkniętych, ale te, które działają, zazwyczaj mają znacznie lepszą atmosferę niż w pełni sezonu.

Na koniec praktyczna uwaga o pogodzie. Wschodnie wybrzeże jest osłonięte przed zachodnimi wiatrami, dlatego morze bywa tu spokojniejsze niż po drugiej stronie wyspy, co ma znaczenie dla pływaków i osób wybierających się na kajak. Z drugiej strony wiatr z północy potrafi podnieść falę w cieśninie, a wtedy kąpiel traci przyjemność. Ogólnie jednak zachód słońca ogląda się stąd rzadko, bo słońce chowa się za wzgórzami, za to poranki są wyjątkowo łagodne, z perłowym światłem na wodzie.

Więcej o samej wyspie, w tym o jej geografii i zwyczajach, znajdziesz w haśle o Korfu.

Klasztor Vlacherna i wysepka Pondikonisi
Klasztor Vlacherna i wysepka Pondikonisi. Fot. Marc Ryckaert / Wikimedia Commons, CC BY 3.0

Zdjęcie główne: Wybrzeże w Benitses na Korfu. Fot. Kritzolina / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Warto zapamiętać

  1. 1

    Perama

    Dawna wioska rybacka tuż za lotniskiem, z widokiem na Pondikonisi i klasztor Vlacherna. Dobry punkt wyjścia na krótkie spacery nad zatoką i do wzgórz za Achillion.

  2. 2

    Benitses

    Najstarszy kurort wyspy, z portem, tawernami i ruinami rzymskich term z II wieku. Nad nim wznosi się góra Agioi Deka, z której roztacza się widok na całe południe Korfu.

  3. 3

    Moraitika

    Wydłużona wieś nad długą plażą z drobnego żwiru, z wąskimi uliczkami w głąb lądu. W części położonej wyżej zachowały się stare domy oliwiarzy i niewielkie kościółki.

  4. 4

    Messongi i Boukari

    Messongi leży nad ujściem rzeczki o tej samej nazwie i ma szeroką plażę. Kilka kilometrów dalej Boukari słynie z rybnych tawern przy samym kamiennym nabrzeżu.

  5. 5

    Góra Agioi Deka

    Szczyt o wysokości około 576 metrów, z którego dobrze widać Kerkirę, cieśninę i albańskie góry. Wspinaczka od strony Benitses prowadzi przez gaje oliwne i trwa kilka godzin.

Praktyczne wskazówki

  • Autobusy z Kerkiry kursują wzdłuż tego wybrzeża często, ale ostatni powrót wieczorem sprawdź na miejscu, bo zależy od sezonu.
  • Kamienista plaża wymaga sandałów do wody, zwłaszcza w Benitses i w Moraitice.
  • Na Agioi Deka wybierz się rano i zabierz więcej wody, niż ci się wydaje potrzebne.
  • Do tawern w Boukari warto dotrzeć przed zmierzchem, bo wtedy morze i dachy rybackich łodzi wyglądają najlepiej.
  • Hałas samolotów w Peramie kończy się wcześnie, w nocy jest tu zaskakująco cicho.

Najczęstsze pytania

Czy to wybrzeże nadaje się na spokojny wypoczynek?

Tak, choć każda miejscowość ma inny charakter. Benitses jest najbardziej ruchliwe, Moraitika wydłużona i rodzinna, a Messongi i Boukari spokojniejsze, zwłaszcza poza lipcem i sierpniem. Poza sezonem większość miejscowości jest cicha, a część lokali działa tylko od późnej wiosny do początku jesieni.

Jak dostać się z Kerkiry do Messongi?

Z Kerkiry można pojechać autobusem regionalnym, który kursuje wzdłuż wybrzeża i zatrzymuje się w Peramie, Benitses, Moraitice i Messongi. Własnym samochodem trasa zajmuje około pół godziny, jeśli nie trafisz na korek przy wyjeździe z miasta. Rozkłady zmieniają się z sezonem.

Czy w Benitses coś warto zobaczyć poza plażą?

Tak, zachowały się tu pozostałości rzymskich łaźni z II wieku, a w wiosce działa niewielkie muzeum muszli. Spacer po starej części, ze wzgórza zwanej Ano Benitses, pokazuje, jak wyglądała wieś, zanim pojawiły się pierwsze pensjonaty. Z tej strony zaczyna się też szlak na górę Agioi Deka.

Czytaj dalej

Planujesz trasę: Korfu

Zobacz, co jeszcze warto odwiedzić w okolicy

Zacznij od Kerkiry